środa, 5 listopada 2014

Bioetika maseczka regenerująca z proteinami mleka - jak wypadła na tle nawilżającej siostry?

Hej hej Kochane :)
Moje włosy lubią proteiny, choć im zdrowsze są, tym pragną ich nieco rzadziej ;) We wrześniu i w październiku protein dostarczała mi maseczka regenerująca z bioetiki. Używałam jej solo, a także z dodatkiem keratyny i oleju. Jak spisała się na moich włosach? Czy polubiłam wreszcie mleczne proteiny i jak maseczka wypadła na tle swojej nawilżającej siostry? RECENZJA




Skład:
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Myristyl Alcohol, Lactis Proteinum, Methilchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Alcohol, Parfum

Skład mamy dość krótki, zaraz po wodzie znajduje się nawilżacz (glikol propylenowy), dalej antystatyk, emolient oraz mleczne proteiny.  Wszystko przed zapachem :)

Konsystencja:
Maseczka ma bardzo gęstą, jakby woskową konsystencję, jest chyba jeszcze bardziej zbita od swojej nawilżającej siostry. Przez to jest piekielnie wydajna - odlewkę 100ml testowałam ponad 2 miesiące, oczywiście na zmianę z innymi maskami i odżywkami, głównie emolientowo-humektantowymi.

Zapach:
Zapach - słodki, ale niezbyt nachalny, troszkę podobny do tego w kallosie latte, ale nie tak intensywny. Nie czuć go potem na moich włosach, kallosa za to czuć ;)

Działanie:
Po pierwszym razie byłam nawet w miarę zadowolona, ale z każdym kolejnym czar pryskał.  Maseczka jakby matowiła moje włosy, niby część włosów była całkiem fajnie nawilżona, ale część lubiła troszkę fruwać, była właśnie taka matowa, na pewno nie śliska i miła w dotyku, jak lubię. Bioetika nie dociąża tak, jak lubię, włosy nie są po niej zwarte i mięsiste. Nie podkreślała też o dziwo skrętu, mimo zawartości protein mlecznych, odbierała blask. Podejrzewam, że średnio polubiłyśmy się właśnie przez owe mleczne proteinki - jestem już prawie pewna, że w większej ilości za nimi nie przepadam. Wzbogacałam ją również keratyną hydrolizowaną i olejem jojoba, wtedy spisywała się deczko lepiej. Nie obciąża, powinna przypaść do gustu cienkim włosom, które lubią się z proteinami mlecznymi ;)


Oczywiście w ramach dowodu pokazuję zdjęcie po bioetice, tuż po wysuszeniu, włosy jeszcze na dole były delikatnie wilgotne. Widać ten brak blasku i taki dziwny efekt, potem dodatkowo lekko zaczęły fruwać, nie były zbite i nie tworzyły jedności ;)


Jednak nawilżająca siostra z aloesem i kokosem spisała się 100 razy lepiej ;) Miałyście już którąś bioetikę? Całuję :* 

26 komentarzy:

  1. Nie miałam jej, ale coś czuje, ze u mnie byłoby podobnie. :) Za to siostrę chętnie bym wyprobowala, muszę ją kiedyś dorwać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie dorwij kiedyś nawilżającą :D

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o maski proteinowe to akurat teraz używam Sessio mleko i miód i na moich włosach spisuje się naprawdę fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam coś o maskach sessio, muszę im się przyglądnąć ;)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze maski z tej firmy, może kiedyś się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym celowała bardziej w nawilżającą :D

      Usuń
  4. nie miałam żadnej maski z bioetika ;) i specjalnie nie bardzo mnie kuszą ;) co do efektu,to włosy wyglądają fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się tu nie za bardzo po niej efekt podoba no ;)

      Usuń
  5. Ja podobny efekt mam po Biovax Keratyna+ jedwab. Na początku byłam zachwycona ... potem czar prysnął... aż musiałam ją odstawić i czekam w odwyku, że może kiedyś moje włosy znowu ją polubią. Z kolei z mlecznym biovaxem tak nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, ja tego biovaxa uwielbiam, choć jeśli go używam, to maks. 1 raz w tygodniu ;)

      Usuń
  6. Nie znam kosmetyków tej firmy :) Ale chętnie wypróbowałabym wersję nawilżającą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja już za nawilżającą tęsknię :)

      Usuń
  7. Nie znam tej maski, ale Twoje włosy wyglądają bardzo ładnie gdy są takie proste <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się takie podobają ;) Choć akurat na tym zdjęciu mało specjalnie wyglądają, wszystko przez bioetikę :P

      Usuń
  8. Nie mialam, ale moje wlosieta za proteinami mlecznymi nie przepadaja, wiec raczej ta maska mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może nawilżająca spisała by się u Ciebie fajnie ;):)

      Usuń
  9. Nie miałam jej, ale raczej bym nie kupiła, bo moje włosy nie lubią się z proteinami mleka ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam nawilżającą wersję i bylam zadowolona, faktycznie jest zbita, a co za tym idzie-mega wydajna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megaa wydajna, dopiero ją skończyłam :)

      Usuń
  11. Uwielbiam ta wersję Bioetki. Pierwszy raz miałam z nią styczność u fryzjera. Potem kupiłam sama w makro. Akurat mnie przypadła bardziej do gustu ta wersja niż 1. Nie mogę przeboleć,ze nie ma już w sprzedaży tej maski w makro. Jak będę miała okazje to kupie tą maskę znowu. Akurat dla mnie ta 4 pachniała bardzie kokosem niż jej siostra 1. zastanawiałam się czy to nie aby błąd w tłumaczeniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, mi ta 1 pachniała dużo bardziej ;)
      Na szczęście przez internet nadal można 4 kupić ;)

      Usuń
    2. wiem. Może się kiedyś skuszę. Na razie muszę zużyć moje zapasy.

      Usuń
  12. mam ochotę na tą nawilżającą :) kiedyś wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu zatęskniłam właśnie za nawilżającą :)

      Usuń
  13. Jak widac z protein to keratyna tylko :) Miłość do końca życia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...