poniedziałek, 31 marca 2014

Olej sezamowy - same wspaniałości :)

Hej hej Kochane :)
Czas dzisiaj napisać o oleju sezamowym, który naprawdę bardzo, bardzo spodobał się moim falom. Mimo, że składowo jest bardzo podobny do oleju arganowego, to spisał się od niego o niebo lepiej. Po arganowym nie widziałam praktycznie żadnych efektów. Przeczytajcie, co sądzę o sezamku :)

Olej sezamowy

*Swój olej mam ze strony e-naturalne. Organiczny, nierafinowany. Ma charakterystyczny zapach, dla mnie to może nie chałwa, jakby coś lekko orzechowo-troszkę przypalonego ;) Konsystencja nie należy do najlżejszych, ale też nie jest jakoś bardzo, bardzo ciężka.

*Składowo prezentuje się tak: około 12% kwasów tłuszczowych nasyconych, 50% kwasów omega 9 oraz 27% kwasów omega 6. Przyjemnie, bo niewiele nasyconych, sporo lubianych przeze mnie omega 9 i troszkę uwielbianych omega 6 ;)

*Jak spisał się w pielęgnacji włosów? Używałam go zarówno na całą noc, jak i na kilka godzin. Na sucho, na mokro oraz na odżywkę. W każdym przypadku włosy były bardzo błyszczące, dociążone, mięsiste, a kiedy je stylizowałam - ładnie skręcone :) Jestem bardzo mile zaskoczona. Na końcówki jest deczko za ciężki, wolę lżejsze oleje typu orzech włoski czy krokosz.

*Zmywa się nieco ciężej niż orzech włoski czy krokosz, ale łatwiej, niż oliwa ;) U mnie 2 dokładne zmycia odżywką wystarczą. Podejrzewam, że szamponem uda się spokojnie raz, choć to też zależy pewnie od szamponu czy innego myjadła.

*Użyłam go tylko kilka razy do pielęgnacji twarzy, z żelem hialuronowym, mimo że nie jest polecany do cery naczynkowej (rozgrzewa i może powodować rozszerzanie naczyń krwionośnych). Cera miękka i ładnie odżywiona, ale znam lepsze oleje do moje suchej skóry ;)

*Stosunek ceny do objętości - na e-naturalne 100ml kosztuje 16zł, czyli nie tak źle, na pewno są też większe "spożywcze buteleczki" w niższej cenie, chyba nawet czasem w lidlu :)

Włosy po sezamku tutaj, suszyłam na prosto i na końcu zawinęłam na chwilkę w klamrę:


Jak sezamek spisał się u Was?  A może udało mi się Was skusić? :) Całuję :*

niedziela, 30 marca 2014

Włosy w marcu 2014r.

Hej hej Kochane :)
Czas na aktualizację włosową w marcu. Przez pierwszą połowę miesiąca włosy robiły mi psikusy i nie miały zbyt dobrych dni, a to wszystko za sprawą oleju arganowego, który nie polubił się niestety z moimi falami. Potem zamieniłam go na olej sezamowy i włosy odżyły :)


Dzisiejsze, ugniatane z żelem fioletowym octagon z rossmanna (zdjęcie z fleszem):

 Po żelu lnianym (zdjęcie bez flesza):

A tu po koczku ślimaku na godzinkę (zdjęcie z fleszem):

Olejowanie:
Przez pierwszą połowę marca, co każde mycie używałam oleju arganowego, z którym jednak zbytnio się nie polubiłam. Pisałam o nim tutaj. Potem zaczęłam dokańczać olej sezamowy i za kilka dni pojawi się recenzja  - nie spodziewałam się, ale bardzo się polubiliśmy.

Mycie:
Oczywiście na co dzień mycie balsamami mrs. potters, raz na jakieś 2 tygodnie - szampon pokrzywowy z barwy.

Odżywianie:
*Balsam planeta organica afrykański z olejem arganowym - uwielbiam za dociążenie, blask i mięsistość, a także świetny skręt. Chwaliłam go tutaj.
*Odżywka yes to carrots marchewkowa - spisała się wspaniale, włosy aksamitne, gładziutkie i nawilżone aż po same końce, pisała o niej w tym poście.
*Odżywka yves rocher do włosów kręconych z ekstraktem z baobabu - lubię, przyjemnie nawilża, skręca i nawet ładnie dociąża, ale nie jest to mój cudowny ulubieniec. Pisałam o niej tutaj.
*Bania agafii balsam odżywczo-regeneracyjny z olejami - jestem jeszcze w trakcie testów, czekajcie na recenzję za jakiś czas :)
*Maska jajeczna babci agafii - używam na skórę głowy, choć na długości też wylądowała. Recenzja za jakiś czas, ale drożdżowej siostry chyba nie przebije.

Odżywka bs:
Balsam green pharmacy z arganem i granatem na zmianę z joanną lnianą.

Końcówki:
Kuracja marokańska z avonu na zmianę z jedwabiem green pharmacy.

Stylizacja:
Rzadko, jeśli już, to oczywiście męska isana albo żel lniany.

Płukanka:
Dosyć często moja ulubiona, czyli lniana.

Porost:
Tabletki skrzypoptima + domowa wcierka z niacynamidem i żeń szeniem. Rośniemy ładnie, oj rośniemy. Podsumowanie 8-tygodniowego wcierania w tym poście.


Jak Wasze włosy czują się w marcu? :) Idzie wiosna, idzie :) Całuję :*

sobota, 29 marca 2014

Krem arganowy nr 5 z Fitomedu - uwielbiam fitomedowe kremiki :)

Hej hej Kochane :)
Od kilku lat lubuję się w naturalnej pielęgnacji, rzadko kiedy nakładam na twarz drogeryjny krem. Kręcę sobie je sama, bądź używam kremów o naturalnych składach. Kremy fitomedowe po prostu kocham, no nic na to nie poradzę :) W tym miesiącu miałam przyjemność testować krem arganowy nr. 5 z Fitomedu.


Krem arganowy nr 5 z Fitomedu


Skład:
Ingredients: Hamamelis Virginiana Flower Water, Argania Spinosa Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Aqua, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.

Skład jest naturalny i bardzo ładny, widzimy tutaj hydrolat oczarowy, emolienty: olej arganowy, masło kakaowe oraz nawilżacze: kwas hialuronowy, glicerynę oraz panthenol. Bez zbędnej chemii, choć oczywiście jakieś konserwanty muszą być ;)

Opakowanie:
Typowy fitomedowy słoiczek, prosty, porządnie wykonany, krem był zabezpieczony folią ochronną, duży plus, wiemy, że nikt nam w nim nie grzebał ;)

Konsystencja:
Na pewno nie jest tak tłusty, jak krem nr. 4 z masłami i  olejami (pisałam o nim TUTAJ), jest też mniej tłusty od kremu nr. 2 do cery naczynkowej (pisałam o nim w TYM poście). Dobrze się rozsmarowuje, używam go głównie na noc, ale zdarzało mi się też użyć go pod makijaż i spisuje się tu elegancko :) Wchłania się szybko, zostawia taki aksamitny, bardzo lekki filtr ochronny.

Zapach:
Śmierdzi, tak jak olej arganowy ;) Na szczęście nie tak intensywnie, jak czysty olej, ale jest to zapach zmieszanego koziego sera z obornikiem ;) Ale przynajmniej mamy pewność, że oleju arganowego jest tam sporo :D

Działanie:
Jest to krem przeciwzmarszczkowy do cery suchej, dojrzałej i wrażliwej. Zmarszczek nie mam, za to posiadam cerę suchą i wrażliwą. Świetnie wpisał się w jej potrzeby :) Używam go głównie na noc, pięknie nawilża, zmiękcza i uspokaja skórę, nie podrażnia, nie uczula, nie piecze - wielki plus. Skóra jest gładziutka i aksamitna, jest naprawdę odżywiona i zregenerowana, podejrzewam o to olej arganowy, który moja przesuszona wiecznie cera kocha. Niweluje suche skórki. Jest świetny pod oczy! :) Oddałam też niewielką odlewkę mamie, która ma cerę dojrzałą, suchą i ma już sporo zmarszczek. Wiadomo, że po krótkim czasie krem taki nie zrobi cudów, ale skóra mamy po nocnej aplikacji, wygląda rano młodziej i ładniej ;)

Krem należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. 



Opis ze strony producenta:

Skład kremu 5
Krem zawiera trzy naturalne składniki aktywne: olej arganowy, wodę oczarową 100% (Ecocert) i masło kakaowe. Dzięki zastosowaniu surowców o udokumentowanych właściwościach biologicznych, wzbogacanie receptury o dodatkowe witaminy i inne składniki aktywne nie było konieczne.

Działanie kremu 5
Dzięki obecności nienasyconych kwasów omega, tekoferoli i unikalnych steroli krem działa naturalnie przeciwzmarszczkowo. Hydrolat oczarowy łagodzi zmiany naczynkowe i obrzęki, działa stymulująco na komórki naskórka. Masło kakaowe oprócz swoich właściwości uszczelniających i regenerujących naskórek polepsza wchłanialność kremu.

Właściwości kremu 5
Emulsja ma bardzo delikatna konsystencję. Posiada swoisty, charakterystyczny zapach świeżych orzechów arganowych.

Przeznaczenie kremu 5
Polecamy do cery suchej i dojrzałej, w szczególności do pielęgnacji całej twarzy, w tym okolic oczu oraz szyi, dekoltu zarówno na dzień jak i na noc.
Krem nie posiada barwników, sztucznych substancji zapachowych oraz parabenów. Wszystkie substancje aktywne są pochodzenia naturalnego. Dzięki temu Mój krem №5 jest idealnym kosmetykiem do cery wrażliwej.



Fitomed 


Nie skłamię, jak powiem, że kuszą mnie prawie wszystkie fitomedowe kremiki :) Miałyście już któryś?  Całuję :*

piątek, 28 marca 2014

Płyn różany do twarzy z fitomedu - czy zdał egzamin?

Hej hej Kochane :)
Tym razem, w ramach współpracy z firmą Fitomed, dane było mi testować płyn różany do twarzy. Wybrałam go sobie, jako że bardzo lubię wodę różaną, która wchodzi w skład płynu. Jak kosmetyk spisał się na mojej kapryśnej, wrażliwej i naczynkowej cerze?


Płyn różany do twarzy z fitomedu

Skład:
Skład jest bardzo ładny, mamy wodę, dalej hydrolat z róży damasceńskiej, gliceryna, panthenol, jest też alantoina i ekstrakt z drzewa różanego.

Opakowanie, zapach:
Zgrabna buteleczka z wygodnym atomizerem, który wytwarza fajną mgiełkę, nie zacina się.
Zapach bardzo przyjemny, dla mnie różano-geraniowy, zapach naprawdę odpręża :)

Działanie:
Faktycznie - bardzo ładnie nawilża i odświeża moją suchą skórę, zmiękcza ją, nie ściąga, spryskuję nim twarz po umyciu olejkiem myjącym, a nadmiar ścieram wacikiem. Jest jednak jedna, mała wada- przez kilkanaście minut, moja cera jest po nim lekko zaczerwieniona. Nie jakoś koszmarnie, ale jednak trochę to widać. Może to zasługa gliceryny, za którą nie przepadam, może użytych konserwantów. Nie łagodzi też istniejących podrażnień, tak jak np. hydrolat lipowy czy melisowy. Jest to przyjemny produkt (acz nie idealny), sama używam go jednak wieczorem, żeby się zrelaksować zapachem i nawilżyć cerę przed nocnym wypoczynkiem ;)


Opis ze strony producenta:
Składniki naturalne: aromatyczna woda różana (20%), olejek z drzewka różanego, czysty miód lipowy, ocet z czerwonych winogron, wyciąg z owoców dzikiej róży, bogaty w witaminę C.

Właściwości: Różany płyn do twarzy jest znakomitym środkiem upiększającym skórę. Potrzebną wilgoć przekazuje skórze w najbardziej przyjemny sposób. Sporządzony według klasycznego przepisu, ma ożywczy, subtelny zapach oraz kojącą moc.

Działanie: na skórę przesuszoną działa odświeżająco i odprężająco, doskonale nawilża i wygładza naskórek. Cera staje się wypoczęta i rozjaśniona.

Objętość: 200 ml.


Fitomed


Interesuje Was jakiś płyn z oferty Fitomedu? Jest jeszcze oczarowy i lawendowy :) Całuję :*

czwartek, 27 marca 2014

Maseczka żelowa z ziaji do cery naczynkowej - wielki zawód

Hej hej Kochane :)
Jak wiecie zapewne, mam cerę wrażliwą i płytko unaczynioną. Jakiś czas temu skusiłam się na maseczkę żelową z ziaji do cery naczynkowej - skusił mnie bardzo ładny skład, mimo że rozum podpowiadał co innego ;) Jak maseczka spisała się na mojej cerze-księżniczce?


Ziaja - maseczka żelowa do cery naczynkowej


Skład:
Skład: Aqua, Glycerin, Butylene Glycol, Tilia Cordata Woow Extract, Cupressus Sempervirens Seed Extract, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Lecithin, Propylene Glycol, Panthenol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Tocopheryl Acetate, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oli, Carbomer, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Sodium Hydroxide.

Skład bardzo mi się podobał, wysoko znajdziemy glicerynę (ona w dużych stężeniach jednak mnie lubi podrażnić), są też ekstrakty z cyprysa, lipy i kasztanowca. Dalej lecytyna i witaminki, trochę glikolu

Konsystencja, zapach:
Konsystencja jest żelowa, przezroczysta, bardzo wygodnie się aplikuje na twarz. Zapach delikatny, lekko kwiatowy, bardzo przyjemny.

Działanie:
W trakcie trzymania maseczki czułam bardzo przyjemny chłodek i wydawało mi się wtedy, że maseczka nie zrobi mi krzywdy. Po zmyciu - wszystko ok, ale po kilku minutach cera zaczyna piec, jest zaczerwieniona i gorąca. Maseczka niestety mocno mnie podrażnia, podejrzewam o to glicerynę w wysokim stężeniu bądź któryś z roślinnych ekstraktów (kasztanowca akurat lubię). Wielka szkoda, bo skład tak ładny, liczyłam na przyjemne działanie. Dałam jej szansę 4 razy, ale nie będę więcej się męczyć. Jest dość wydajna, 1 saszetka wystarcza mi na 2 razy, ale nakładam tylko na policzki i nos. Ale maseczkę bardzo polecam, tylko mniejszym wrażliwcom, niż ja ;)


Miałyście już jakąś maseczkę z ziaji? :) Całuję :*

wtorek, 25 marca 2014

Żeń szeń w pielęgnacji włosów

Hej hej Kochane :)
Jak wiecie, kocham półprodukty. Używam ich do pielęgnacji ciała, twarzy, a także włosów. Mnóstwo półproduktów trafia do masek i odżywek, które kładę na włosy. Czas napisać o tym coś więcej. Przeczytajcie dzisiaj o żeń szeniu, bardzo ciekawym ekstrakcie roślinnym, który wielbię już od kilku lat :)


Właściwości żeń szenia:
Opis pochodzi ze strony Zrób sobie krem.
Standaryzowany ekstrakt z korzenia żeń-szenia prawdziwego Panax Ginseng o gwarantowanej zawartości ginsenozydów na poziomie 8%. Żeń-szeń działa cytotoksycznie w przypadku komórek nowotworowych, zwiększa odporność i syntezę białek, działa przeciwwirusowo. W kosmetykach ekstrakt znajduje zastosowanie ze względu na działanie antyoksydacyjne, antycellulitowe (aktywowanie rozkładu tłuszczy, hamuje syntezę kwasów tłuszczowych), rewitalizujące, regenerujące, poprawiające ukrwienie skóry, ułatwiające odnowę skóry i włosów. Ekstrakt z zeń-szenia jest składnikiem wielu renomowanych kosmetyków anty-aging - regenerujących i odmładzających. 


INCI Panax Ginseng Root Extract 

Ekstrakt w postaci jasnego drobnego proszku łatwo rozpuszczalnego w wodzie. Gęstość nasypowa około 0.5 g / ml (płaska łyżeczka 5.0 ml wazy około 2.5 g)

Zalecane zastosowanie w kosmetykach (w produktach typu kremy, toniki, maseczki, żele, szampony i odżywki do włosów) do 5%


Ekstrakt z korzenia żeń-szenia zawiera saponiny triterpenowe (zwane ginsenozydami) glikozydy, witaminy (B1, B2, C), proteoglikan - panaxans, aminokwasy. Ekstrakt stosowany jest w kosmetykach do pielęgnacji skóry i włosów ze względu na następujące właściwości:

  • anty-aging - działanie regenerujące i odmładzające - pobudzanie odnowy skóry, przywracanie skórze równowagi, poprawiające ukrwienie skóry
  • adaptogenne - wzmacnia odporność organizmu
  • antyoksydacyjne - chroniące przed wpływem wolnych rodników tlenowych
  • antycellulitowe - hamuje powstawanie kwasów tłuszczowych, ułatwia rozkład lipidów
  • wzmacnianie włosów - poprawia ukrwienie skóry i wzmacnia macierz włosa

W jaki sposób używam żeń szenia?
Żeń szeń odkryłam już kilka lat temu :) Zaczęłam dodawać go do porcji maski lub odżywki do spłukiwania. Dodaję około 0,3ml ekstraktu na 10ml maski.  Wspominałam o żeń szeniu w  TYM poście o półproduktach. Żeń szeń wspaniale podbija mi skręt i daje piękny blask. Ruloniki tworzą się same. Na szczęście nie wysusza mi włosów, ale używam go zawsze w emolientowym towarzystwie.


Robię też wcierkę do włosów z żeń szeniem, przepis TUTAJ, efekty po 8 tygodniach stosowania TUTAJ. Świetnie przyspiesza porost włosów, wreszcie coś, co dało mi kopa :) Myślę, że ma szansę zadziałać też coś w przypadku wypadania włosów, na pewno zrobię z nim wcierkę, jeśli będę mieć taki problem.
Ekstrakt jest taniutki, 5g kosztuje mniej niż 5zł :)

Żeń szeń można znaleźć również w kosmetykach do włosów, sama bardzo lubię odżywkę farmony z żeń szeniem oraz balsam seboradinu z żeń szeniem.


--------------------------------------------------------------------------
Skusicie się na ekstrakt z żeń szenia? Lubicie żeń-szeniowe kosmetyki? :)
Całuję :*

poniedziałek, 24 marca 2014

Efekty po domowej wcierce z żeń szeniem i niacynamidem - po 8 tygodniach stosowania

Hej hej Kochane :)
Pod koniec stycznia zaczęłam regularnie używać wcierki domowej roboty z żeń szeniem i niacynamidem - przepis jest TUTAJ. Jakie efekty zauważyłam po 8 tygodniach stosowania? :)



Mam nadzieję, że widać różnicę, chociaż zdjęcia nie są zrobione z tej samej odległości. Ciężko mi zmierzyć włosy, bo zawsze układają mi się zupełnie inaczej (właścicielki fal i loków pewnie wiedzą, co mam na myśli). Jednak naprawdę widzę ładny przyrost, na pewno przez 2 miesiące urosło mi około 3cm, co daje około 1,5cm miesięcznie. Mój normalny przyrost to około 1cm, często mniej
Na pewno nie są to żadne cuda typu 3cm miesięcznie, ale moje włosy rosną teraz wolno i naprawdę ciężko je czymkolwiek przyspieszyć, zatem i tak bardzo się cieszę :) Teraz biorę się za wcieranie olejku khadi przed myciem, trzymajcie za mnie kciuki.


Po czym Wasze włosy pięknie rosną? Suplementy, masaże, wcierki, olejki,a może inne cuda? :) Całuję :*

sobota, 22 marca 2014

Moje ulubione maski i odżywki proteinowe

Hej hej Kochane :)
Proteiny to bardzo ważne składniki w pielęgnacji naszych włosów. Wypełniają ubytki w strukturze włosów na zasadzie tymczasowego cementu, czyli do następnego mycia . Sama często stosuję proteiny, przynajmniej co 2-3 mycie, acz zawsze w towarzystwie humektantów i emolientów. Proteiny, a zwłaszcza hydrolizowana keratyna oraz kolagen z elastyną pięknie podkreślają mi skręt, nabłyszczają, wzmacniają i wizualnie zwiększają objętość włosów. 


Jakie są moje ulubione maski i odżywki proteinowe?



1. Maska ziaja wygładzająca do włosów niesfornych
Pisałam o niej już TUTAJ. W składzie zawiera hydrolizowany jedwab. Włosy mam po niej gładkie - właśnie jak jedwab :) Jeśli stylizuję w fale, skręt jest o dziwo bardzo ładny, nie ma puchu, jest mięciutko i nawilżono, taki efekt lubię :)

Skład: Aqua, Cetearyl Alocohol*, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate*, Heliantus Annuus Seed Oil*, Panthenol, Polyquaternium-10, Hydrolized Silk, Sodium Benzoate*, Parfum, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Buthylphenyl Methylpropional, Limonene, Eugenol, Citric Acid


Maska z pięknym składem, z proteinek znajdziemy tam hydrolizowaną keratynę i jedwab oraz aminokwasy jedwabiu. Cudownie podbija mi skręt, nawilża, uelastycznia, włosy pięknie po niej błyszczą. Och i ach ;) Wychwalałam ją TUTAJ.

Skład: Aqua, Cetyl Acohol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol (and) Cetareth-20,Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Acetyled Lanolin, Silk Amino Acids, Hydrolyzed Silk, Hydrolyzed Keratin, Lawsonia Inermis Extract, Trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 Parth-9, Parfum, Citric Acid, Tithanolamine, Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol (and) Ethylhexyglycerin, Benzyl Salicytale, Butyphnyl Methylpropional, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Potassium Sorbate.



3. Maska kallos keratin 
Jeden z moich ukochanych kallosów - cudownie wygładza moje włosy, z dodatkiem oleju - maseczka idealna :) Zawiera hydrolizowaną keratyną oraz hydrolizowane proteiny mleczne. Recenzja znajduje się w TYM POŚCIE.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.


Musiałam dodać ten produkt tutaj - jedna z najlepszych maseczek, jaką miałam przyjemność stosować. Ma bardzo emolientowy skład, znajdziemy tutaj też nawilżacze oraz oczywiście proteiny: keratynę hydrolizowaną, hydrolizowane proteiny soi oraz hydrolizowane proteiny pszenicy. Ochy i achy - TUTAJ :)

Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Triceteareth-4 Phosphate, Cyclopentasiloxane, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Lactic Acid, Amodimethicone, Trideceth-10,  Polyquaternium-10, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Ci 19140, Ci 15985, Ci 42090.


5. Odżywka mythos z miodem i pszenicą
Pięknie pachnie - miodkiem. Cudownie nawilża i skręca moje fale, z dodatkiem oleju - dociąża idealnie. Zawiera hydrolizowane proteiny pszeniczne. Mój niezbędnik, szkoda, że dostać ją można chyba tylko przez internet. Recenzję możecie przeczytać TUTAJ :)

Skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Panthenol, Glycine Soya Oil, Glycolipids, Glycine Soya Sterols, Phospholipids, Hydrolized Wheat Protein, Mel (Honey), Olive Oil Peg - 7 Esters, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alkohol, Pargum, Linalool, Geraniol.


Macie swoje ulubione proteinowe produkty? :) Całuję :*

czwartek, 20 marca 2014

Zrób to sam - kremy na bazie kremowej bez gliceryny z e-naturalne - dużo przepisów

Hej hej Kochane :)
Ostatnio sporo piszę o naturalnej pielęgnacji, coraz częściej robię też kremy znajomym i bardzo mnie to cieszy. Niedawno odkryłam wspaniałą bazę kremową ze sklepu e-naturalne --> KLIK. Dotychczas używane przeze mnie bazy (z ZSK i Fitomedu) zawierały glicerynę. Zaczęła mnie ona niestety podrażniać, postanowiłam zatem poszukać czegoś bez tego składnika.
Dzisiaj kilka przepisów na bajecznie proste kremy dla Was, zapraszam ;)




Skład bazy kremowej bez gliceryny:
INCI: Aqua, Glyceril stearate, cetearyl alcohol, Stearic acid, sodium lauroyl glutamate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cetearyl Alkohol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, D-Panthenol, Gluconolactone (and) Sodium Benzoate, Butyrospermum parkii (Shea Butter) Fruit, L-alfa takoferol octan.
Ma olej ze słodkich migdałów oraz masło shea, ale shea na końcu składu.Skład jest bardzo emolientowy z niewielkim dodatkiem nawilżającego panthenolu. No i czas na przepisy :)


Ultra prosta i najszybsza wersja:
*40ml baza kremowa
*5ml wybrany hydrolat
*5ml wybrany olej

Wykonanie: do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka odmierzamy 40ml bazy kremowej, dodajemy 5ml oleju, mieszamy, dodajemy 5ml hydrolatu ,mieszamy i mamy gotowy krem.
Hydrolat i olej wybierzmy wg swoich upodobań.


Krem dla cery tłustej i trądzikowej
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat oczarowy
*0,5ml ekstrakt z lukrecji ZSK 
*1ml niacynamid
*4ml olej z pachnotki ZSK

Wykonanie: Do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka odmierzamy 40ml bazy kremowej, dodajemy 4ml oleju z pachnotki, mieszamy, w osobnej, zdezynfekowanej zlewce odmierzamy 5ml hydrolatu i rozpuszczamy w nim dokładnie mieszając 0,5ml ekstraktu z lukrecji oraz 1ml niacynamidu, wlewamy do bazy kremowej, mieszamy i gotowe.



Krem dla cery mieszanej
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat oczarowy
*1ml niacynamid 
*1ml hydromanil
*3ml olej konopny ZSK

Wykonanie: Do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka odmierzamy 40ml bazy kremowej,  teraz dodajemy 3ml oleju konopnego i mieszamy, w osobnej zdezynfekowanej zlewce odmierzamy 5ml hydrolatu i rozpuszczamy w nim dokładnie mieszając 1ml niacynamidu, wlewamy do bazy kremowej i mieszamy, następnie dodajemy 1ml hydromanilu, mieszamy i już gotowe.


Krem nawilżający dla cery suchej
*40ml baza kremowa
*3ml hydrolat różany
*1ml NMF
*1ml panthenol
*5ml olej awokado/arganowy/makadamia/kiełki pszenicy

Wykonanie: najpierw odmierzamy bazę kremową do pojemniczka, dodajemy olej, mieszamy, następnie dodajemy hydrolat, potem NMF i panthenol, mieszamy i gotowe.


Krem nawilżający z 3% mocznikiem
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat lipowy
*2,5ml mocznik
*3ml olej z kiełków pszenicy

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową do pojemniczka i dodajemy do niej olej, mieszamy, w osobnej zlewce umieszczamy hydrolat i rozpuszczamy w nim dokładnie mocznik, intensywnie mieszając, dodajemy do bazy kremowej, mieszamy i gotowe.


Krem ujędrniający dla cery dojrzałej
*40ml baza kremowa
*3ml hydrolat z róży damasceńskiej
*2ml kolagen z elastyną Naturalis
*5ml olej z róży piżmowej

Wykonanie: najpierw odmierzamy bazę kremową, dodajemy olej i mieszamy, potem dodajemy hydrolat, następnie kolagen z elastyną, mieszamy i gotowe.


Krem łagodzący podrażnienia
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat lipowy/melisowy
*0,5ml alantoina
 *1ml panthenol
*4ml olej z róży piżmowej

Wykonanie: odmierzamy do pojemniczka bazę kremową i dodajemy do niej olej, mieszamy, w oddzielnej zlewce odmierzamy hydrolat i rozpuszczamy w nim alantoinę (trzeba się trochę namęczyć), dodajemy do bazy kremowej i mieszamy, następnie dodajemy panthenol, mieszamy i gotowe.


Krem dla cery naczynkowej z liposomami z Naturalis
*40ml baza kremowa
*5ml macerat z kasztanowca
*5ml liposomy na naczynka z Naturalis

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową, dodajemy macerat, mieszamy, na końcu dodajemy liposomy, mieszamy.


Krem dla cery naczynkowej z liposomami z ZSK
*2ml liposomy na naczynka z ZSK
*40ml baza kremowa
*3ml hydrolat oczarowy/z kocanki
*5ml macerat z kasztanowca

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową, dodajemy macerat i mieszamy, następnie hydrolat i mieszamy, na końcu dodajemy liposomy, mieszamy i gotowe.


Krem dla cery naczynkowej z ekstraktem z ruszczyka
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat oczarowy/z kocanki
*1ml ekstrakt z ruszczyka Naturalis
*4ml macerat z kasztanowca

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową do pojemniczka i dodajemy do niej macerat, mieszamy, w oddzielnej zlewce odmierzamy 5ml hydrolatu, w którym rozpuszczamy 1ml ekstraktu z ruszczyka, dokładnie mieszając (można zlewkę umieścić w ciepłej kąpieli wodnej), wlewamy hydrolat z rozpuszczonym ruszczykiem do bazy, mieszamy dokładnie i gotowe.


Sama używam teraz wersji dla cery naczynkowej z liposomami z Naturalisa :) Mamie zrobiłam krem ujędrniający dla cery dojrzałej, siostrze do cery tłustej i trądzikowej, a koleżance dla cery mieszanej.
Skusicie się na któryś przepis? Całuję :*

środa, 19 marca 2014

Odżywka Yes to Carrots - jak marchewa spisała się na moich falach? :)

Hej hej Kochane :)
W lutym i marcu testowałam sporą odlewkę odżywki marchewkowej yes to carrots. Bardzo mnie ona kusiła i była na mojej odżywkowej chciejliście, Jola spełniła moje marzenie ;) :* Jak marchewa spisała się na moich falach?

Odżywka Yes to Carrots


Skład:
Skład: Water (Aqua), Dead Sea Water (Maris Aqua), Silt (Maris Limus), Magnesium Chloride, Chamomila Recutita (Chamomile) Extract, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Calendula Officinalis Oil, Daucus Carota (Carrot) Seed Oil, Daucus Carota (Carrot) Juice, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Juice, Ipomoera Batatas (Sweet Potato) Extract, Cucumis Melo (Melon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Honey (Mel) Extract, Fragrance (Parfum), Dimethicone, Triticum Vulgare (Wheat Germ) Oil, Imidazolidinyl Urea, Cetrimonium Chloride, Punica Granatum (Pomegranate) Peel Extract.

Skład jest piękny i bogaty w oleje, ekstrakty i soki :) Na początku mamy wodę z Morza Martwego, dalej glinkę morską, na niebiesko zaznaczyłam ekstrakty z rumianku, batatów, melona, pomarańczy i miodu, na końcu z granatu. Na zielono soki - marchewkowy i dyniowy. Na różowo oleje: jojoba, oliwa z oliwek, słodkie migdały, nagietek i marchewkowy, na końcu z kiełków pszenicyJest też jeden silikon, po zapachu, łatwo zmywalny delikatnym szamponem.

Zapach, konsystencja: 
Średnio gęsta konsystencja, zapach ciężki do określenia, nie drażni, ale też nie jest jakiś cudowny ;)

Działanie: 
Czego tu się spodziewać po takim składzie? A no, cudownego działania :) Odżywka wspaniale wygładza włosy, są po niej aksamitne, mięciutkie i gładkie jak jedwab, nawilżone po same końce (brzmi jak reklama :D). Poważnie, nawet moje końcówki o wyższej porowatości są bardzo zadowolone, dociążone i nie spuszone. Bardzo ładny blask i odżywienie, a kiedy stylizuję je w fale - pięknie podkreślony skręt. Nałożona w większej ilości i trzymana za długo może obciążyć, ale zdarzyło mi się to tylko raz, kiedy dałam za dużo i na godzinę pod czepek ;)



Miałyście już odżywkę marchewkową, a może inną tej firmy? :) Całuję :*
 

poniedziałek, 17 marca 2014

Cera naczynkowa - co tak naprawdę mi pomogło?




Hej hej Kochane :)
Od dziecka borykam się z tak zwaną cerą naczynkową i "uroczym" rumieńcem ;) Osoby, które mają ten sam problem, nie uważają go zapewne za uroczy. Moja cera nie jest już stale zaczerwieniona, ale lubiła się czerwienić pod wpływem alkoholu, gorących potraw, słońca, wiatru i mrozu, a także w trakcie aktywności fizycznej. Przez kilka ostatnich lat walczę z tym i efekty są wspaniałe. Co tak naprawdę pomogło mi uspokoić cerę naczynkową i ograniczyć występowanie rumieńca? Myślę, że problem ma coraz więcej osób. Informacje są ogólnikowe, ja tutaj chciałabym przedstawić metody, które zadziałały konkretnie na mnie i sprawiły, że twarz mam już zawsze jedynie bardzo lekko zaróżowioną :)



1. Zmiana nawyków
*Na pewno bardzo pomogła mi zmiana pewnych nawyków, przestałam używać wody z kranu, mam teraz zamontowany w domu filtr RO i właśnie przefiltrowaną wodą przemywam twarz.
*Nie trę mocno mokrej twarzy ręcznikiem, a delikatnie osuszam ją ręcznikiem papierowym - delikatność, delikatność i jeszcze raz delikatność to istotna sprawa w przypadku cery naczynkowej.
*Jeśli mowa o delikatności, to zamieniłam agresywne mechaniczne peelingi na peelingi enzymatyczne, bądź dużo delikatniejsze drobnoziarniste. Działają równie dobrze, a nie drażnią naszych naczynek i wrażliwej skór.
*Zamieniłam również często wysuszające i podrażniające żele myjące do twarzy na delikatne olejki myjące, przepis jest TUTAJ. To wspaniała i naturalna alternatywa :)
*Drogeryjne toniki (często pełne chemii i alkoholu) zamieniłam na hydrolaty, więcej o konkretnych hydrolatach napiszę niżej. Tutaj jednak też trzeba uważać, bo niektóre mogą podrażnić.
*Kremy - robię sama bądź zamiast kremu używam ser do twarzy. Sklepowe kremy bardzo często mnie podrażniały, a twarz była po nich zaczerwieniona. Choć zdarzają się wyjątki :)
*Krem z filtrem - przez cały rok. Najlepiej spf 50, zimą często 25-30.
*Warto zwracać uwagę na pH produktów, których używamy, zarówno tych gotowych, jak i własnoróbnych. Powinno ono znajdować się w przedziale 5-7, żeby nie podrażnić naszych naczynek.

2. Naturalna pielęgnacja
Najbardziej pomogła mi naturalna pielęgnacja :) Do tej pory używam kilku składników, które pomagają mi wzmacniać naczynka. Czego dokładnie używam?


*Hydrolaty  
Głównie oczarowy recenzja, lipowy recenzja oraz z róży stulistnej recenzja. Hydrolaty nie mają jakiegoś super spektakularnego działania i same raczej nie poradzą sobie z problemem rumienia - ale naprawdę ładnie wspomagają działanie innych składników. Trzeba jednak uważać, bo hydrolaty mogą podrażnić i uczulić co wrażliwszą cerę. Mnie  podrażnia hydrolat z kocanki, a bardzo żałuję, bo jest polecany do pielęgnacji cery naczyniowej. Zwracajmy również uwagę na zastosowane konserwanty - często to nie hydrolaty, a właśnie konserwanty nas podrażniają. Dostępne są jednak hydrolaty bez konserwantów :) Na pewno w swojej ofercie hydrolaty bez konserwantów ma zrób sobie krem, często kupuję ich hydrolat różany bez konserwantów, a także sklep ecospa --> hydrolaty.


*Kompleks na naczynka 
To moi mali przyjaciele w walce o zmniejszenie rumienia. Są dostępne na Naturalissie oraz na Zrób sobie krem. Ciekawy kompleks na  naczynka zawierają w swojej ofercie także Mazidła  i Fitomed.
Jak używam takich  kompleksów? Czasem robię na nich kremy na bazach kremowych, o takim kremie pisałam TUTAJ oraz TUTAJ

Można też zrobić błyskawiczne serum z kompleksem na naczynka, na dłoni możemy pomieszać żel hialuronowy, kroplę NMF, nawilżacza cukrowego czy panthenolu i 1-2 krople kompleksu na naczynka. Czytałam, że trzeba uważać z dodatkiem oleju do takiego serum, gdyż niezemulgowany olej może powodować rozpad struktur liposomowych. Sama czasem jednak dodaję olej i widzę efekty, ale wolę o tym wspomnieć :)

Często robię 10ml porcję serum, opartych na kompleksie na naczynka. W takim serum najczęściej umieszczam hydrolat, żel hialuronowy oraz kompleks na naczynka. Serum takie, trzymane w lodówce, ma 2 tygodnie ważności. Po kilku minutach możemy na twarz zaaplikować kilka kropli oleju.


*Ekstrakty roślinne 
Zwykle niedrogie, a są bardzo pomocne w walce z cerą naczynkową :) Sama używam ekstraktu z kasztanowca, ruszczyka, pine bark oraz owoców róży. Kasztanowiec dostępny jest m.in. na mazidłach, ruszczyk na naturalissie.  Owoc dzikiej róży również znajduje się w ofercie naturalissy. Pine bark znajdziemy na mazidłach.  Warto także zainteresować się ekstraktem z owoców granatu (mazidła), pestek winogron (ZSK), czarnego bzu (e-naturalne), ostropestu (mazidła) oraz centella asiatica (mazidła). Najczęściej robię 10ml sera do twarzy z wybranym ekstraktem, czasem robię kremy na bazie kremowej z dodatkiem ekstraktu. Przepis na serum z pine bark jest TUTAJ.


*Witaminy 
Bardzo pomocna w walce z cerą naczynkową jest witamina C. Jest ona dostępna w formie pudrowej (kwas l-askrorbinowy) oraz w formie olejowej (tetraizopalmitynian skorbylu), dostępny jest na naturalissie i mazidłach. Forma pudrowa przez długie lata mnie podrażniała, ostatnio nie podrażnia już tak mocno. Korzystam jednak głównie z olejowej wersji, robię olejek z tą witaminką, przepis TUTAJ. Warto także zainteresować się niacynamidem, czyli witaminą B3klik. Można dodać odrobinę niacynamidu do serum z ekstraktem roślinnym (można zrobić TAKIE), wzmacniającym nasze naczynka, albo do toniku :) 


*Oleje
Oleje i maceraty również mają dobroczynny wpływ na cerę naczynkową. Od siebie polecam olej z orzecha laskowego, róży piżmowej i czarnego bzu oraz maceraty: z kasztanowca i arniki, a także masło shea. Kropla żelu hialuronowego z kilkoma kroplami maceratu z kasztanowca zrobią bardzo dobrze naszej cerze :) Oleje i maceraty możemy także dodawać do własnoręcznie robionych kremów i ser



*Kwasy
Do cery naczynkowej używamy kwasów delikatnych, najlepiej tych z grupy PHA. U mnie jest to glukonolakton. Przepis na prosty tonik z tym kwasem znajduje się w TYM POŚCIE. Co ważne - można go używać nawet w ciąży, czego nie można powiedzieć o kwasach AHA czy BHA. Dodatkowo PHA bardzo rzadko podrażnia, chociaż oczywiście wyjątkowe przypadki mogą się trafić. Sama uwielbiam ten kwas :) Najtaniej kwas ten można kupić na naturalissie i ecospa - miałam oba, są naprawdę dobrej jakości.


Pamiętajmy, że każdy naturalny składnik może podrażnić naszą cerę. Wszystko wprowadzajmy osobno, powoli i dokładnie obserwujmy . 

Macie swoje sprawdzone sposoby na cerę naczynkową? :) Całuję:*

 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...